Moda a minimalizm

Co ma wspólnego minimalizm z modą? Często zastanawiamy się nad tym czy minimalizm jest modą, natomiast zdecydowanie warto przyjrzeć się samemu podejściu minimalistów do mody. 

Czym jest moda?

Moda jest ludzką potrzebą psychiczną, by naśladować innych ludzi - często w celu uzyskania uczucia przynależności do konkretnej grupy, wspólnoty - do identyfikacji z nią. Modę najłatwiej jest zaobserwować w kwestii ubioru, fryzury, makijażu, dodatków, zakupionych gadżetów, praktykowanych usług, także konkretnych zachowań, stylu życia. 

Osoby podlegające modzie często postrzegają "bycie modnym" jako synonim poczucia dobrego smaku. Czy naprawdę tym jest moda? Potocznie moda kojarzy się z ubiorem, a moda może również dotyczyć indywidualnego stylu jakiejś osoby, być wyrazem jej indywidualnych upodobań.

Modowy Matrix

Żyjemy w czasach, w których każdego dnia bombardują nas reklamy zachęcające do zakupu nowych ubrań, butów, dodatków. Istnieją tytuły, które zajmują się wyłącznie tematyką trendów na rynku mody, także i inne czasopisma - miesięczniki, tygodniki dla kobiet, a coraz częściej również dla mężczyzn - przygotowują często stałą rubrykę związaną z aktualnymi trendami modowymi. 

Moda - o co tu właściwie chodzi?

Córki polityków, żony gwiazdorów telewizyjnych albo potentatów branży spożywczej wskazują, w co powinniśmy się ubrać, a czego zakładać absolutnie nie wolno. „To co było modne jeszcze w ubiegłym sezonie” okazuje się być już nieaktualne w obecnym. Czasem łaskawie jakiś trend wciąż jest aktualny, inny nie. 

Co o tym decyduje? Co takiego zmieniło się od ostatniego sezonu na świecie, że wczoraj modne buty dziś absolutnie nie nadają się do noszenia? Jaka zmiana w całym wszechświecie wszechświecie wpłynęła na popularność koloru żółtego zamiast niebieskiego albo absolutnym hitem okazuje się kolor pomarańczowy, a bluzka w kolorze zielonym staje się w tym sezonie prawdziwym „must have”. Może miała na to wpływ większa emisja dwutlenku węgla do atmosfery albo ostatni upadek kilku meteorytów na terenie Rosji? A może chodzi o dostęp do wody w Afryce albo o marnotrawienie wyprodukowanego nadmiaru żywności w Unii Europejskiej? Czy może chodzi po prostu o czyjeś fanaberie, chęć nakręcenia gospodarki i zmuszenia nas do wymiany produktów w pełni wartościowych na inne, szczerze - zbędne? 

Bo jesteś tego warta!?

Żongluje się w tym celu naszą pewnością siebie, żeruje się na emocjach i chęci akceptacji przez innych ludzi. Umniejsza się naszą wartość poprzez zestawienie jej z posiadaniem lub nie posiadaniem konkretnych przedmiotów. 

"Jesteś tego warta" stało się często przytaczanym sloganem reklamowym, który nawiązuje do tego, co dzieje się w kwestii powiązania naszej wartości z produktem.

Czy ktokolwiek może nie być wart jakiegoś produktu? Jaka wartość ludzka określa bycie (lub nie) wartym produktu albo usługi? Czy tego typu kampania reklamowa nie posuwa się zbyt daleko?

Celebryci lansujący się na imprezach są oceniani na internetowych portalach pod względem tego, co założyli na dane przyjęcie. Mówi się o tym, że ten czy tamten zaliczył wpadkę. Krzykliwy tytuł często okraszony wykrzyknikiem woła z głównej strony portali rzekomo informacyjnych o tym, że wydarzyła się prawdziwa katastrofa, tragedia, a kiedy zwabieni głośnym hasłem klikamy w link generując ruch na stronie i zwiększając oglądalność podstrony, okazuje się, że chodzi o źle dobraną do sukienki torebkę czy zbyt wyzywające buty. Ostatnimi czasy popularne stało się krytykowanie kobiet ubranych w „koce”, czyli zimowe, prawdopodobnie ciepłe sukienki zrobione z dobrej jakości wełny. Innym razem krytykuje się buty na cienkim, a kolejnym razem na grubym obcasie. To modne są krótkie fryzury, by za pół roku triumf mogły święcić fryzury długie, tylko przypadkiem wspominając o usłudze przedłużania włosów. W pierwszej połowie sezonu modne są grube paski, by za chwilę miały stać się modne paski bardzo cienkie. 

Zmieniające się trendy napędzają gospodarkę?

Dość zabawnie prezentują się bohaterowie serialu „Moda na sukces”, który w Polsce był wyświetlany przez wiele lat z wieloletnim opóźnieniem – i to, co dawniej było modne, trafiało do nas po kilku latach, byśmy mogli z niedowierzaniem popatrzeć na nieaktualny ubiór bohaterów. Mało osób w Polsce zdawało sobie sprawę, że bohaterowie tego tasiemca telewizyjnego w czasach oryginalnej emisji zawsze byli ubrani na czasie, modnie, zgodnie z aktualnymi trendami i jak najbardziej „z klasą”. Dla nas mogli wyglądać zabawnie. Dopiero od pewnego czasu odcinki są bardziej aktualne, przez co bohaterowie wydają się być lepiej ubrani. Ale przecież oni zawsze byli ubrani na czasie! To dlaczego wydawali się tacy zabawni w tych swoich topowych kreacjach?

Warto prześledzić trendy modowe na przestrzeni dziejów, by przekonać się jak absurdalnie zmieniają się one podążając raz w lewo, raz w prawo, to wymyślając coś nowego, to znów czerpiąc z przeszłości. Zaraz po tym jak projektanci i specjaliści od wizerunku nakażą nam wyrzucić wszystkie bluzki z lat dziewięćdziesiątych, pojawia się nowy trend, w którym te bluzki i spódnice wracają.

Ma kto kupować, ma kto szyć, ma kto o tym pisać, ma kto to krytykować, czyli - gospodarka się kręci.

Moda jako pułapka

Co się z nami dzieje, że dajemy się wmanewrować w tego typu zabawę w konkretny ubiór?

Istnieją pewne zasady ubioru, które dla danego typu figury okazują się zbawienne i tak naprawdę to na nich powinna się opierać nasza podstawowa garderoba. Również dobór kolorystyki powinien brać się z prezentowanego przez nas typu kolorystycznego.

Wmanewrowani w modę

Co z tego, że kolor pomarańczowy na ustach będzie bardzo modny, gdy podkreśli nasze nie do końca śnieżnobiałe zęby? Co z tego, że modne będą poziome paski, jeśli nas optycznie poszerzą.

Jeśli już przejmujemy się naszym wyglądem, to tak naprawdę aktualne trendy powinny nas jedynie inspirować do czegoś, gdyż ślepe podążanie za modą może zaszkodzić naszemu wizerunkowi.

A poza tym… czy naprawdę jesteśmy tak niepewni siebie, by dopiero to, co prezentujemy przez nasz ubiór, noszoną kolorystykę miało stanowić to, kim jesteśmy? Jak bardzo spłycony jest świat, jeśli krytykuje się ludzi za ubiór, wytyka się ich palcami z powodu jakże praktycznych skarpet w sandałach? Od kiedy to wielokrotnie noszenie tych samych sandałów na gołą stopę jest bardziej higieniczne od noszenia często zmienianych skarpetek założonych na nogę w sandale? Pot w skarpetce a pot w sandale, otarcia gołej stopy itd - logika sama się broni, ale moda daje prawo do krytyki osób myślących racjonalnie.

Do czego to doszło, by osoba ubrana w jakąś rzecz musiała się czuć niekomfortowo i być niepewna siebie, bo odstaje od wizerunku akceptowanego w danym momencie przez większość?

Błędne koło sezonowych hitów

Zachęca się nas do tego, byśmy mieli zestaw podstawowy, a także zestaw aktualnie modnych ciuszków, czyli najlepiej, żebyśmy co sezon kupowali coś aktualnego.

Sezonów mamy cztery (całe szczęście, że eksperci od mody zapominają o sezonach przejściowych). Cztery pary butów rocznie, trzy kurtki i trzy swetry – jesienne, zimowe i wiosenne, spodnie na cztery pory roku, bluzki też niech będą i cztery, dwie spódnice – na wiosnę i na lato, jeden strój kąpielowy. Policzmy… dwadzieścia jeden „must have” na rok. Oczywiście wybór jest taki, że trudno jest nam często coś wybrać, więc powinniśmy kupić ubrania podwójnie. Do tego oczywiście bielizna, dodatkowe kapcie, klapki, buty do biegania, buty w góry, na obcasie 10cm, na obcasie 3cm, z czubkiem i z wycięciem, wiązane i na rzepy, do tego piżamy, bluzki, podkoszulki, T-shirty, spódniczki, spodenki, rajstopy, a na to oczywiście dodatki. Klamry do włosów, gumki, koraliki, łańcuszki, wisiorki, pierścionki, bransoletki, kolczyki. Torebki! Pomnożone, zsumowane z dodatkowymi ubraniami i dodatkami zakupionymi „bo promocja”, „bo wyprzedaż”, „bo tak!”. Sto? Może być. Co najmniej!

Potem te ubrania, buty, dodatki, torebki leżą, wiszą i są w rozmaity sposób składowane w naszych domach, mieszkaniach.

Nasze garderoby stają się wówczas niepraktycznym magazynem, często źle albo wcale nieoznaczonym, nie posegregowanym, bez jakiegokolwiek planu.

Czujemy się wtedy dobrze, że posiadamy mnogość ubrań, natomiast faktycznie okazuje się, że nawet, jeśli chcielibyśmy coś znaleźć, to i tak nie wiemy, gdzie się to znajduje albo odnajdujemy jakieś ubranie po kilku miesiącach a nawet i latach z myślą, że przecież tak bardzo go potrzebowaliśmy, że nie wiedząc o istnieniu tej rzeczy, mamy już kupioną prawie taką samą.

Niektóre rzeczy wyrzucamy, z innymi mamy już problem. Szczególnie, gdy ubranie było drogie, ale nigdy poza ubraniem się w nie w przymierzalni już go nie założyliśmy. Albo, gdy planujemy schudnąć kilka rozmiarów – oczywiście nie stosując żadnej diety.

Okazuje się, że mamy po kilkanaście par spodni, swetrów, po kilkadziesiąt bluzek.

To i tak „mało”. Bywają osoby, które same buty czy koszulki mają w liczbie kilkudziesięciu albo i ponad stu. Oczywiście ma to swoje praktyczne strony, gdyż dana osoba często może wyglądać każdego dnia zupełnie inaczej. Ma to również plusy, gdy chodzi o pranie i prasowanie.

Jednak – kto realnie korzysta z tych plusów? Są osoby, których głównym zainteresowaniem jest moda – one oczywiście będą w stanie docenić każdą rzecz, założyć ją, dobrać do czegoś. Większość ludzi posiada jednak zestawy, w których czuje się najlepiej i zwykle zakłada je co któryś dzień, by poczuć się komfortowo. Zaglądają oni w inne dni do szafy z myślą „nie mam się w co ubrać”. Bo akurat te kupione spodnie nie pasują do żadnej bluzki, a ta kurtka nie pasuje do jakichkolwiek butów. Ideałem jest posiadanie kilku zestawów, w których osoba czuje się najlepiej.

Zrób eksperyment

Odpowiedz na moje pytanie: Co znajduje się w Twojej garderobie?

Czy jesteś w stanie wymienić, jakie ubrania posiadasz? Potrafisz wymienić i opisać wszystkie swoje spodnie, swetry? A bluzki? Żakiety? Spódniczki? Ile masz kurtek – jakich? Ile posiadasz torebek? Co z bielizną? Ile posiadasz skarpetek, majtek, biustonoszy, koszulek nocnych, ile masz rajstop, podkolanówek? Faceci: slipek, kalesonów i innych fantazyjnych bieliźniarskich elementów, o których istnieniu może nawet nie mam pojęcia? :)

Może spisz to bez zaglądania do garderoby. Nie oszukuj.

Jesteś w stanie to spisać?

Jeśli tak - naprawdę gratuluję. Jeśli nie, hm… czy nie czujesz potrzeby, żeby tak właśnie było?

Wyobraź sobie, że jesteś w stanie wymienić wszystkie rzeczy przed podejściem do swojej szafy, zdajesz sobie sprawę z ich istnienia i jesteś w stanie już w głowie ułożyć swój dzisiejszy strój, bez zaglądania do szafy. Potrafisz złożyć ubrania w komplet i wiesz, że taki komplet się tam znajduje. Zdajesz sobie sprawę, że nie masz spodni, do których nie masz czego ubrać. Nie wiązałoby się to z zajrzeniem do szafy z myślą: „nie mam czego założyć”.

Jak to osiągnąć? Zostań minimalistą! :)